Powarsztatowe wspomnienia
Lut26

Powarsztatowe wspomnienia

W ubiegły weekend odbyły się pierwsze Warsztaty Fotografii Podróżniczej. I zarówno dla 13 uczestników, jak i dla mnie samej, były ciekawym przeżyciem. Zobaczcie relację! 🙂

Więcej...
Iran, samotnie…
Lip10

Iran, samotnie…

Łukasz Supergan zawitał w atlantydowe progi już dwukrotnie. Pamiętam jego opowieści o Camino de Santiago, w które uda się startując z Warszawy. Potem kolejne spotkanie – debata podróżnicza, gdzie dzielił się z nami opowieściami z dwuletniej podróży po Azji. A potem, miałam to szczęścia, że uczestnicy tego wieczoru byli moimi gośćmi i rozmawialiśmy jeszcze długo w nocy przed snem…

Więcej...
Zrób sobie podróż: Gromadzenie informacji i planowanie noclegów
Lip09

Zrób sobie podróż: Gromadzenie informacji i planowanie noclegów

Wiemy w końcu, gdzie chcemy lecieć i co robić na miejscu. Zorientowaliśmy się, jaka pogoda panuje na miejscu i żaden huragan nie jest w stanie nas zaskoczyć. Mieliśmy szczęście i za całkiem przyzwoitą kwotę nabyliśmy bilety. Zaczynamy odliczać dni do „godziny zero”, kiedy wsiądziemy w samolot. Nie możemy się doczekać, ale… sen z powiek spędza nam jedna, bardzo ważna kwestia: Jak przygotować się do podróży?!

Więcej...
Zrób sobie podróż: Bilet
Cze20

Zrób sobie podróż: Bilet

Kiedyś usłyszałam od serdecznej koleżanki życzenia „marzeń z terminem realizacji”. Zakup biletu na podróż jest pierwszym krokiem do realizacji naszych marzeń. Przeczytaj, jak ja podeszłam do planowania podróży!

Więcej...
Zrób sobie podróż: Najważniejszy jest pomysł!
Cze14

Zrób sobie podróż: Najważniejszy jest pomysł!

Każda podróż zaczyna się od marzenia. Myśli, która wpada do głowy i nie chce jej opuścić, przypominając o sobie w najmniej oczekiwanych momentach. Pragnienia zrobienia czegoś nowego, ruszenia w drogę i poznawania tego, o czym nie ma się pojęcia. I pozostaje tylko jedno pytanie: Ale jak to zrobić?!

Więcej...
Pacynki na Filipinach…
Lut08

Pacynki na Filipinach…

Pamiętacie Gosię? Tą, która opowiadała o swojej zwariowanej pijacko sentymentalnej podróży po Syberii ? Właśnie kilka dni temu otrzymaliśmy od niej maila z… Filipin:)  Co robi obecnie, można zobaczyć na filmiku. Gosia pisze do nas tak: “Największy tajfun w historii” brzmi groźnie. Groźniej niż Yolanda. Yolanda to troche taka Jolanta, a to znowuż trochę jak pani Kwaśniewska czy Pieńkowska. A to przywodzi na myśl dystyngowaną panią, posiadająca nienaganne maniery i posługującą się poprawną polszczyzną. Może tez przywodzić na myśl Jolantę Rutowicz i tu już mogą być skojarzenia bliższe tajfunowi – katastrofa, masakra, po prostu świat się pomylił.  15 metrów to więcej niż 4 piętra. – Tyle miała fala która urosła pod wpływem wiatru.  314km/h – ponoć nowe BMW może osiągnąć taką prędkość. W Polsce tego nie doświadczymy, bo nie ma za bardzo gdzie się rozpędzić. Taką prędkość osiągnął za to bez problemy wiatr jaki w formie cyklonu uderzył  początkiem listopada w Filipiny.  „ Ludzie myśleli że to tsunami. Wchodzili na drzewa, na palny, żeby uratować się przed falą. Ale to nie było tsunami… Huk był potężny. Właściwie przede wszystkim co pamiętam to ten huk. I wrzaski ludzi…” Aurora, 48 lat „ Po jakimś czasie wszystko ustało. Nawet było trochę słońca. Cisza. Ta cisza była tak samo intensywna, jak wichura tuż przed nią. Ludzie wybiegli na ulice. Po kolana w wodzie biegali i ściskali się. Myśleli, ze to po wszystkim. Ale to było oko huraganu. Najgorsze miało dopiero nadejść…” Christina 26 lat 6 stycznia 2013, dwa miesiące po największym w historii ludzkości zarejestrowanym tajfunie, postanowiłam udać się na Filipiny by wraz z organizacją YPDR pomóż w odbudowie szkół i domów. Od pierwszego dnia pracowałam ciężko fizycznie – nosząc gruz, czyszcząc fundamenty, naprawiając dachy, reperując krzesła dla dzieci. Majsterkowicz ze mnie żaden, ale szybko się uczę. A po drugie nie ma wyboru – dostajesz kask, rękawice, młotek, gwoździe, krótką instrukcję i działasz.  Dzień zaczynał się o 6:30 zajęciami z jogi, które oczywiście prowadziłam ja. 7:00 śniadanie, przed 8:00 było zebranie i przydzielanie wolontariuszy do różnych projektów. Pierwszego dnia siedziałam jak trusia, nie wiedząc co wybrać. W końcu starą dobrą metoda, której nauczyłam się w Indiach, stwierdziłam że pójdę tam, gdzie jest najmniej ludzi, czyli tam gdzie najbardziej będę potrzebna. W Indiach ta metodą doszłam do tego, ze sprzątałam toalety… No ale nauczyłam się wtedy pokory. Co mnie czeka teraz?  Trafiam do grupy o magicznej nazwie DEBRIS  -jeszcze nie wiem co to słowo znaczy. Prócz mnie są jeszcze dwie dziewczyny – też nowe. Idziemy we trzy, ubrane w kaski, buciory i rękawice, mamy łopaty i taczki. Wjeżdżamy do małego zakątka za budynkami szkoły.  – To musicie posprzątać. Ma być ślicznie jak w parku....

Więcej...

Facebook

e-KLIPS.pl e-KLIPS - kreujemy Twój e-Wizerunek