Zrób sobie podróż: Bilet

Gdy spotkaliśmy się z innymi podróżnikami na warsztatach-debacie “Zrób sobie podróż” byłam na etapie planowania wyjazdu do Ameryki Południowej. Naszą debatę rozpoczęliśmy od rozmowy o inspiracji i pomyśle na podróż i o tym napisała dla Was ostatnio artykuł Justyna “Najważniejszy jest pomysł”. Wtedy, 19. maja nie przypuszczałam jeszcze jak blisko jestem realizacji mojego marzenia. Mówiłam wtedy:

Od początku roku chodzę na tango i wymyśliłam sobie, że ostatniego dnia listopada, kiedy mam urodziny, zatańczę je w Buenos Aires. To niesamowite, ale w momencie, kiedy wpadł mi do głowy ten pomysł, wszystko samo się układa. Czatuję na konkretny lot i czekam na promocję, bo doskonale wiem skąd, dokąd i maksymalnie za ile mogę polecieć. Myślę, że takie ograniczenie się jest fajne, bo skupiamy na czymś co jest konkretnie i bardzo jasno określone.

Zaledwie kilka dni później kupiłam bilet. W kilku punktach napiszę, co działo się po kolei:

  1. Miałam wybrany cel podróży – Argentyna i Chile. Chciałam zatem lecieć do jednej ze stolic – Santiago de Chile albo do Buenos Aires.
  2. Sprawdziłam jakie linie latają tam z Europy.
  3. Zapisałam się na newslettera kilku z nich, m.in. LAN i IBERIA
  4. Sprawdziłam z jakich miast Europy wylatują te linie, a jednocześnie, do których miast będzie można się w miarę łatwo i tanio dostać z Polski. Loty bezpośrednie były m.in. z Londynu i z Madrytu. Z kolei z Berlina można było też już lecieć Iberią, z przesiadką w Madrycie – ale że wszystko odbywało się w ramach jednej linii, to było to bezpieczniejsze (połączenie jest tak ustawione, że powinnam zdążyć, a lot np. z Berlina jest opóźniony, a linia sprzedała mi bilet na pełne połączenie to linia musi zapewnić mi albo lot najbliższym, albo opłaca nocleg i lecę pierwszym możliwym)
  5. No i zaczęłam poszukiwanie najtańszych lotów na w/w trasach, kombinując też z różnymi dniami tygodnia
  6. Gdy szukałam lotu początkiem maja, najtańsze połączenie było w granicach 3800zł.
  7. Na www.skyscanner.com i www.flipo.pl ustawiłam sobie alerty cenowe – czyli mailowe powiadomienia o zmianie ceny. A oprócz tego wspomniane wcześniej newslettery linii
  8. Miałam odłożone na koncie 3000 zł “na wakacje” i założyłam sobie, że nie mogę przekroczyć tej ceny. Jednocześnie przeglądając fora i relacje z podróży innych wiedziałam, że jest realne kupienie biletu do Am. Płd. właśnie poniżej 3000zł.
  9. Czekałam i obserwowałam co się dzieje 🙂
  10. Poniedziałek, 26. maja dostałam na maila informacje o cenie 2400zł na lot z Berlina do Buenos Aires. Pamiętam ten moment doskonale! Na kilku portalach sprawdzałam, czy ta cena jest rzeczywiście osiągalna. Wylot jak i powrót w tej cenie możliwy był jedynie we wtorki, środy i czwartki.
  11. Oczywiście zastanawiałam się, czy jest szansa trafić na coś jeszcze tańszego. Wrzuciłam zapytanie na www.fly4free.pl – co inni sądzą o tej cenie. Wszyscy pisali mi, że to bardzo dobra cena jak na listopad (wtedy zaczyna się sezon). Tańsze bilety mogą być w przyszłości jedynie efektem błędu systemu, lub w promocji ale na loty np. w lipcu – sierpniu, kiedy w Argentynie czy Chile jest jeszcze zimno (parę dni temu w Chile spadło ponad 1 m śniegu:)
  12. Miałam do wyboru dwa loty z Berlina – jeden z wylotem o 7 rano, drugi o 19:00. Sprawdziłam połączenia Polskiego Busa na trasie Kraków – Berlin. Miałam więc do wyboru, albo przyjechać do Berlina wcześnie rano i czekać do wieczora, albo na odwrót – przyjazd wieczorem i czekanie do rana. Wybrałam pierwszy wariant – zawsze łatwiej zorganizować sobie dzień na zwiedzanie Berlina, niż nocne siedzenie na lotnisku. Dodatkowym plusem wylotu wieczorem, było lądowanie w Buenos Aires rano, a nie w środku nocy jak w drugim przypadku. Wtedy już niezbędna byłabym wcześniejsza rezerwacja noclegu, czy droższe ale i pewnie trudniejsze dostanie się do miasta, gdyż lotnisko międzynarodowe oddalone jest o ok 30 km od centrum Buenos Aires (warto takie “niuanse” sprawdzić, by nie wylądować w słynnych Katowicach koło Krakowa 🙂
  13. Pamiętam jak nie mogłam wysiedzieć, na notabene bardzo ciekawych opowieściach p. Joanny Heidtman i z niecierpliwością czekałam końca slajdowiska i powrotu do domu, by kupić bilet 🙂
  14. Bilet kupiłam poprzez stronę www.primapoltravel.pl Dlaczego? Z jednej strony firmę tą znam z opowieści innych podróżników, z drugiej cieszy się dobrą opinią, a z trzeciej – sam jej właściciel, p. Henryk Juchnik zasugerował mi w rozmowie telefonicznej wykupienie dodatkowego ubezpieczenia za 80zł, które gwarantuje 100% zwrotu kosztów biletu gdy lot nie będzie mógł być przeze mnie zrealizowany z powodów chorobowych. Warto o tym pomyśleć, bo 80zł to grosze w porównaniu z 2400zł a przez pół roku nie wiemy co się wydarzy.
  15. We wtorkowy poranek, stałam się dumną posiadaczką biletu na trasie Berlin – Madryt – Buenos Aires (na 29.10) oraz powrotnego na 02.12 – w łącznej cenie 2400zł plus 80zł ubezpieczenie. Bilet kupiłam sama, ale nie lecę sama 🙂 Kilka dni później, bilet na ten sam lot kupiłam jeszcze jedna osoba i leci ze mną 🙂 Ale opowieść o tym jak szukać towarzysza podróży, zostawiam na kolejny wpis 🙂

Wpis jest podsumowaniem warsztatów samodzielnego planowania i organizacji podróży „Zrób sobie podróż”, które odbyły się 19 maja 2014 r. Jeśli Wy macie inne ciekawe pomysły, czy sugestie dot. zakupu biletu – podzielcie się nimi w komentarzu. W kolejnym artykule dowiecie się, jak przygotować się do podróży i jak szukać noclegów.

Autor wpisu: Dominika Dąbrowska

Szefowa Klubu Podróżników Atlantyda. Pasjonatka fotografii i podróży. Zakochana w Buenos Aires, w którym z pewnością kiedyś zamieszka :) Zawodowo związana z branżą nieruchomości - http://bit.ly/DD_RE

Udostępnij wpis na